przygotowanie własnego sushi

Przygotowanie własnego sushi? Czemu nie! Spróbuj sam!

Czy Ty też możesz zrobić swoje własne sushi?

Zapewne spodziewasz się kolejnego genialnego przepisu/poradnika na przygotowanie własnego sushi. Już z początku chcę Cię z tego myślenia wyprowadzić 🙂

Nie jestem znawcą i żadnym „Masterem Sushi”, ale z czystej ciekawości pewnie tak samo jak i Ty, a także z opowieści znajomych – pomyślałem nad przygotowaniem także własnego. Udało mi się odwiedzić kilkanaście Restauracji z Sushi, raz na jakiś czas dla urozmaicenia mam ochotę by właśnie w takie miejsce się wybrać. Po przyrządzeniu w lokalu ładnie się to  prezentuje, kolorowa kompozycja i ułożenie powoduje, że „aż szkoda jeść”. Jest także duży wybór smaków i wersji – ale takie zestawy w Restauracjach oczywiście swoje kosztują. Więc od jakiegoś czasu myślałem nad przygotowaniem takiego sushi osobiście, może wyjdzie taniej, a i z czystej ciekawości jak to się przyrządza. Wokół nas jest pełno znawców i „ekspertów od sushi”, którzy oczywiście zrobią je najlepiej i skrytykują wszystko wykonane przez innych. Ja dla odmiany nie będę się tutaj mądrzył tylko opiszę jak przygotowałem je po raz pierwszy.

No i stało się – szczęśliwy traf w google i mamy jakiś przepis. Idziemy na zakupy. Trochę jeszcze własnych modyfikacji, uwzględnienie sugestii od znajomych już ‘mądrzejszych’ w tym temacie i sushi gotowe. Skoro to piszę, to chyba nie było takie złe – przeżyłem. To tak w skrócie. Jesteś zainteresowany dalej?  A więc zaczynajmy:

 

Tak jak napisałem powyżej – na początku znalazłem jakiś losowy przepis by pod niego zakupić niezbędne składniki. Zostały zakupione:

– mata bambusowa                        – 3,89 zł
– imbir marynowany 190 g          – 6,49 zł
– sos sojowy 150 ml                        – 9,98 zł
– pasta wasabi 43 g                        – 5,99 zł               (nie użyłem)
– ogórek zielony                              – 1,89 zł
– liście – algi morskie (nori)           – 7,35 zł
– ryż do sushi 400 g                       – 3,99 zł
– ocet ryżowy 152 g                        – 6,56 zł
– łosoś norweski wędzony 90 g                 – 11,99 zł             (tak, wędzony bo do świeżej nie byłem przekonany)
– panierka do tempury                               – 5,05 zł               (nie użyłem)

 

                               suma:                   63,18 zł


do tego jego jeszcze w kuchni miałem i wykorzystałem:
– awokado,
– rzodkiewki,
– ser feta


Mamy składniki no i wreszcie zaczynajmy:

Najstraszniejsza rzecz, która mnie wstrzymywała wcześniej przed zrobieniem sushi to przygotowanie ryżu. Słyszałem, że jest to trudne do wykonania i trzeba sporo czasu na to poświęcić. Ostatecznie nie było aż tak źle jak mi się wydawało. Najpierw umyłem ryż. Czyli wsypałem go do garnka i myłem pod bieżącą wodą. Wodę wymieniałem z 8 razy, aż była prawie przezroczysta – zajęło to około 15-20 minut. Potem odlałem wodę i odstawiłem tak garnek z ryżem na około 15-20 minut.
Po tym czasie dolałem do ryżu wodę, do wysokości około 1,5 cm ponad powierzchnią ryżu. Garnek z wodą i ryżem przykryłem i gotowałem na wolnym ogniu aż zacznie wrzeć. Nie podnosiłem pokrywki. Gdy woda zaczęła wrzeć trzymałem go jeszcze około 22 minuty, oczywiście na słabiutkim ogniu żeby nie przypalić.  Potem wyłączyłem gaz i trzymałem jeszcze tak w garnku około 15 minut. Po tym czasie dopiero pierwszy raz podniosłem pokrywkę od czasu zamknięcia. Tak wyczytałem w przepisie no i  miało to chyba sens gdyż ryż dla mnie był ok w konsystencji i smaku. Potem przełożyłem ryż do miski i dodałem do niego około 3 – 4 łyżki octu ryżowego. Całość wymieszałem.

Równolegle podczas gotowania ryżu – przygotowywałem pozostałe składniki. Zabawa z ryżem trochę trwała bo około 1h 20 minut. Składniki (wsad) przygotowałem wg poniższego zdjęcia. Moje spostrzeżenie co do krojenia – warto pokroić wszystko w trochę drobniejsze kawałki (paski) niż na zdjęciu.

 

Zaczynamy kolejny etap, rozkładam matę bambusową i kładę na niej nori (algi morskie). Z jednej strony są one jakby matowe, z drugiej bardziej błyszczące. Zrobiłem parę sztuk kładąc je na jednej stronie i parę na drugiej. Różnicy nie zauważyłem – żyję. Jeśli ma to jakieś znaczenie – zachęcam do wypowiedzi i komentarzy.

 

I kładę ryż na nori (algi morskie), uwaga ryż był mocno klejący – ale taki podobno powinien być. W związku z tym warto podczas nakładania przygotować sobie obok miseczkę z wodą i co jakiś czas namaczać w niej ręce by ryż mniej przyklejał do rąk. Więc po nałożeniu ryżu, w górnej części nori umieszczam resztę składników. Tę informację wyczytałem na odwrocie opakowania nori. W innych źródłach czytałem, że umieszcza się je na środku? Po umieszczeniu składników zwijam za pomocą maty bambusowej. Pierwszy „batonik” nie wyszedł idealnie, było trochę nerwów ale już z każdym kolejnym było coraz lepiej. No, może powinny być bardziej ściśnięte i zbite, ale do tego może dojdę przy kolejnych próbach z sushi. Kroić należy ostrym nożem, co chwilę namaczając go w wodzie, by ryż się do niego nie przyklejał i nie powstały poszarpane kawałki.

Jak pisałem, zakupiłem wędzonego łososia (pewnie straszna profanacja sushi!), ale dla urozmaicenia smaku połowę z niego usmażyłem na patelni. I muszę przyznać, że gdy już konsumowaliśmy  –  to właśnie te kawałki z grillowanym łososiem były najlepsze w smaku. Aż szkoda, że tak mało tego łososia kupiłem… A po wykorzystaniu wszystkich kawałków nori (4 sztuki w opakowaniu) i pokrojeniu na kawałeczki – rollsy, umieściłem je na jakże klimatycznych podstawkach (patrz zdjęcie).

Efekty pracy przedstawiam na poniższych zdjęciach.

 

 

No i na koniec moje spostrzeżenia i także ocena osób ze mną konsumujących:

Jak na pierwszy raz, własne sushi bardzo nam smakowało. Z głównych minusów to: zbyt mała ilość ryby jako wsad – zdecydowanie kolejnym razem chcę zakupić jej więcej. Może dodam też inny rodzaj ryby. Kolejnym razem również chciałbym dodać więcej warzyw do każdego batonika. Gdyż mieliśmy wrażenie, że był zbyt duży udział ryżu w stosunku do całej zawartości. Grillowany łosoś – te kawałki były najlepsze, ciekawy, wyraźny smak. Jak widać, kawałki może nie są profesjonalnie zwinięte i ściśnięte, ale to dopiero pierwsza próba. Kawałki warzyw powinny byź pokrojone w cieńsze paski, ale poprawię to następnym razem. Najważniejsze, że każdemu smakowało i nikt się nie pochorował 🙂

  • Czas przygotowania: około 2 h  (od mycia ryżu do wyłożenia Rollsów na talerz)
  • Koszt zabawy: około 52 zł
  • ilość kawałków: 48 sztuk
    Nie wykorzystałem do przygotowania: pasty wasabi i panierki do tempury. Wykorzystam je pewnie następnym razem.

Czy zrobię kolejny raz własne sushi?
Oczywiście tak. Chcę dopracować i poprawić błędy wykonane teraz, a także popróbować nowych rodzajów i przepisów.

Jak własne sushi ma się w porównaniu do sushi kupowanego w restauracjach?
Własne jest zdecydowanie tańsze. Jestem pewien z czego jest przygotowane, jaka była jakość użytych składników, no i: Satysfakcja. Powiecie, że w restauracjach jest ono przygotowywane przez Sushi Masterów. Zapewne i tak jest, ale czy jest to warte tego by płacić za kilka kawałków – 12 sztuk za np. 45 zł? Czas oczekiwania – w restauracjach jest przeważnie krótszy, choć przyznam parę razy mi się przydarzyło, że i w restauracji czekałem na przygotowanie ponad 1h.
Za pierwszy razem koszt zakupu jest oczywiście większy bo wliczyłem matę bambusową, sosy, imbir, ocet. Przy kolejnych produkcjach już nie musisz tego wszystkiego kupować, bo możesz to wykorzystać na kilka takich akcji. Możesz także wykorzystać różne inne ulubione warzywa, które posiadasz.
Ale jeśli ktoś ma ochotę zjeść Sushi w restauracji – oczywiście raz na jakiś czas można.
Ja zachęcam do przygotowania samodzielnie. Nie jest to w końcu aż tak trudne i każdy może je przygotować – sprawdziłem.

Zachęciłem? Mam nadzieję, że tak. Czekam na Twoją opinię, krytykę, pochwałę. A może zrobiłeś lepsze i chcesz się tutaj pochwalić?  Możesz dodać zdjęcie w komentarzu 🙂

Powodzenia!

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (6 ocen, średnia ocena: 4,50 / 5)
Loading...

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj!  
Powiadom mnie o