Zawód: nauczyciel

Witajcie czytelnicy! Chciałabym odnieść się do dość popularnego ostatnio tematu – zbliżającego się strajku nauczycieli. Pragnę przedstawić stanowisko młodego nauczyciela, jak wygląda praca w tym zawodzie i jaki mam stosunek do strajku.

Zacznę od tego, że w szkolnictwie pracuję od 5 lat, więc doświadczenia zawodowego nie mam jeszcze tak dużego jak moje koleżanki i koledzy. Postaram się jednak pokazać jak wygląda ten zawód z perspektywy młodego nauczyciela.

 

Nauczyciele z przypadku?

Nie raz spotkałam się z opinią, że na studia pedagogiczne bardzo łatwo się dostać i są tam ludzie z przypadku. Tacy którzy nie dostali się nigdzie indziej lub kiepsko im poszła matura, a później takie osoby zostają pedagogami. I bardzo proszę wszystkich, którzy tak myślą, aby się opamiętali! Może dla niektórych jest to nie do pomyślenia, ale są nauczyciele z powołania, ja na studiach poznałam wiele takich osób, tak samo już pracując w zawodzie.

Od zawsze wiedziałam, że chcę być nauczycielem. Mimo, że wiele osób straszyło mnie niskimi zarobkami, nie przykładałam do tego zbyt wielkiej uwagi – zawsze miałam dobry kontakt z dziećmi, czułam powołanie i takie wewnętrzne przeczucie, że się sprawdzę. Maturę zdawałam z rozszerzonych przedmiotów polonistycznych i poszła mi całkiem nieźle, na pewno dostałabym się na inne kierunki ale pedagogika była moim pierwszym i jedynym wyborem.

Na studiach według mnie było bardzo dużo osób z powołaniem. Wiele z nich miało już doświadczenie w pracy,  pracowało już podczas studiów (a studiowałam dziennie) i byli zaangażowani w to co robią. Momentem zderzenia z rzeczywistością były praktyki, godzin do wyrobienia w każdym semestrze było BARDZO dużo i skrupulatnie to sprawdzano.

Pamiętam, że od razu byłam rzucona na głęboką wodę i stało to się moim pierwszym wyzwaniem pedagogicznym. Pierwsze praktyki, odbywałam w szkole integracyjnej w klasie 1-3, gdzie dzieci które potrzebowały pomocy było dość dużo. Nauczycielka prowadziła zajęcia, a nauczyciel wspomagający pomagał dwójce dzieci, które najbardziej potrzebowały pomocy. Od razu zostałam poproszona  przez wychowawczynie, bo to ona była moją opiekunką stażu, żebym usiadła obok dwójki innych dzieci, którym także potrzebna była pomoc. I tak przez całe praktyki pomagałam dzieciom, które podczas każdego zadania na zajęciach potrzebowały kontaktu indywidualnego.

Wtedy zaczęłam zdawać sobie sprawę jak wygląda praca tej nauczycielki, która oprócz prowadzenia zajęć przed klasą za każdym razem, podchodziła do innych dzieci, które też nie dawały sobie rady. Gdy nie było mnie, tłumaczyła każde zadanie i tej dwójce dzieci z którymi pracowałam, a gdy nie było nauczyciela wspomagającego (bo jak się od niej dowiedziałam, nauczycielka wspomagająca była tylko 3 godzinny dziennie!!!!) to zostawała sama z klasą. Jak przeprowadzić zajęcia w klasie, gdzie połowie dzieci trzeba tłumaczyć zadania indywidualnie i im pomóc? Jak zrealizować program? Nie mam pojęcia. Pamiętam, że czas praktyk był bardzo cenny i wiele się wtedy nauczyłam, ale i tak swój zawód poznałam, gdy sama zostałam nauczycielem.

teach

Pierwsza praca

Ja pierwszej pracy zaczęłam szukać jeszcze przed ukończeniem studiów licencjackich. Ponieważ magisterkę postanowiłam studiować już zaocznie, chciałam znaleźć pracę od nowego roku szkolnego w szkole lub przedszkolu jako nauczyciel. I szukanie pracy to pierwsze zetknięcie młodego człowieka z rzeczywistością. Nikogo nie obchodziło, gdzie studiuje, że piszę pracę o tym co mnie interesuje i że nauczycielstwo to moja pasja. Nie, każdego interesowało moje doświadczenie zawodowe, a ja go nie miałam.

W końcu trafiłam na rozmowę do prywatnego przedszkola, gdzie zaproponowano mi, że na razie mogłabym pracować jako pomoc nauczyciela dorywczo, przychodzić kilka dni w tygodniu (miałam taką możliwość bo zajęć w ostatnim semestrze było mniej), a jeżeli się sprawdzę to od września dostanę pracę jako nauczyciel w przedszkolu. Oczywiście ofertę to złożyli mi bo brakowało im personelu.

była to bardzo ciężka praca, ale nie żałuję że ją podjęłam bo poznałam pracę w przedszkolu od podszewki. Po pierwsze warto zaznaczyć, że była to placówka prywatna! Po drugie byłam pomocą w najmłodszej grupie dzieci do 3 lat – piszę do 3 lat bo mimo, że była to grupa 3-latków było bardzo dużo przyjmowanych dzieci które miały około 2 lat więc była to grupa dość mieszana.

Co robiłam w tej pracy oprócz zabawy z dziećmi i opieki? Bardzo dużo – oczywiście rozkładałam leżaki i pościel, usypiałam dzieci, zmieniałam pampersy, ubierałam, przebierałam dzieci, podawałam posiłki, karmiłam dzieci (bo było dużo maluchów które same nie jadły), przynosiłam posiłki z kuchni która była na piętrze dla całej grupy. Oprócz tego codziennie myłam stoły (które do każdego posiłku trzeba było odpowiednio ustawić), podłogi i toaletę w sali. Ale to właśnie tam nauczyłam się jak ciężka i męcząca jest praca z dziećmi – pamiętam jak bardzo wracałam zmęczona, a dojeżdżałam do tej pracy 1,5 h autobusem z 3 przesiadkami (jak wracałam w godzinach szczytu to czasami i 3h!).

Zarobki? Wtedy na miesiąc dostawałam około 450-600 zł do ręki. W zależności od wypracowanych godzin w miesiącu. Pamiętam, że była to dla mnie niezła suma, bo byłam wtedy na utrzymaniu rodziców i były to dla mnie pieniądze dodatkowe. Jeszcze wtedy do pieniędzy nie przykładałam tak wielkiej uwagi.

szkoła

Początkujący nauczyciel

Pracę zmieniłam bo znalazłam inną dużo bliżej mojego miejsca zamieszkania. Tylko około pół godziny drogi. Byłam nauczycielem w grupie 3 latków w publicznym przedszkolu. Mimo, że dzieci z mojej grupy wspominam bardzo ciepło to praca w tej placówce była najgorsza jaką miałam.

Zorientowałam się dość szybko jak wygląda sytuacja w tym przedszkolu i jak wykorzystywani są nauczyciele, ale ponieważ umowę miałam podpisaną na cały rok szkolny czyli od września do sierpnia. Postanowiłam, że wytrzymam i sama się sobie dziwie, że mi się udało.

Zacznę od tego, że grupę prowadziłam z drugą bardziej doświadczoną nauczycielką, która z pozoru sprawiała wrażenie sympatycznej, ale szybko zorientowałam się, że to osoba bardzo nerwowa. Nie będę opisywać szczegółowych sytuacji jakie miały miejsce w tej współpracy, ale na pewno był to jeden z powodów dlaczego zaczęłam szukać innej pracy.

Nauczyciele byli wykorzystywani do różnych prac np. sprzątanie sal, nie tylko robienie dekoracji, a także innych wydarzeń związanych z placówką. Oczywiście za spędzane dodatkowo godziny w pracy, nie mieliśmy płacone.

Zarobki? Jako nauczyciel stażysta zarabiałam wtedy 1600 zł netto. I wtedy też pieniądze nie były dla mnie  tak ważne. Studiowałam zaocznie, rodzice opłacali mi mieszkanie i media, więc pieniądze które zarabiałam były “na życie”.  Nie zdawałam sobie jeszcze wtedy sprawy, że przecież kiedyś z pensji nauczyciela będę musiała się sama utrzymać.

Praca z pasją

Po tym przykrym doświadczeniu od września zaczęłam pracę w innym przedszkolu publicznym. Był to kompletnie inny styl pracy – pracownik jest szanowany, nie wykorzystywany. W tym przedszkolu pracuje do dziś. Ale im dłużej pracuje dostrzegam różne rzeczy w tym zawodzie.

Dostrzegam jak nasza praca jest nieszanowana przez społeczeństwo. Jestem nauczycielem z pasją, uwielbiam to co robię, mam dobry kontakt z dziećmi i widzę sens swojej pracy. Ale niestety nie jestem w stanie się z niej utrzymać. Jeżeli chodzi o zarobki to zderzenie z rzeczywistością miałam po ślubie, gdy postanowiliśmy z mężem odkładać na mieszkanie. Niestety z mojej pensji nie mam co odłożyć, bo zarabiam śmieszne pieniądze, co więcej bez pensji męża nie byłabym się w stanie sama utrzymać!

Wzięłam więc przykład z większości moich koleżanek z pracy i znalazłam drugą. Pracuje więc na dwa etaty, czyli 9 godzin dziennie z dziećmi (czasami więcej) i nadal zarabiam dużo mniej od mojego męża, który pracuje w firmie produkcyjnej na jednym etacie. Dodajmy spotkania z rodzicami, przygotowanie do zajęć, rady pedagogiczne, zebrania zespołu itp. Plus mnóstwo wydanych pieniędzy na materiały potrzebne do zajęć, za które nikt mi nie zwróci. Dodam, że nie mam w grupie pomocy więc nie mam nawet jak wyjść do łazienki, a przerwa na posiłek czy chwilę odpoczynku – żart?

 

test

Strajk

Moje przedszkole strajkuje, ja także. Nie jestem za żadną opcją polityczną, ale uważam, że zarabiamy zdecydowanie za mało. Mój tydzień jest bardzo męczący – wstaje o godzinie 5:30 wracam do domu o 18 lub później i mimo mojej ciężkiej pracy nie jestem w stanie się z niej sama utrzymać. W domu drukuje materiały, przygotowuje się do zajęć.

To okropne że niektórzy uważają nauczycieli za nierobów, bo ja nierobem nie jestem, wręcz przeciwnie. Są dni, że nie mam nawet kiedy zjeść w pracy, bo mam aż tyle obowiązków. Wymagań wobec nauczycieli jest coraz więcej, a pensja nieadekwatna do tego co robimy. Nie dziwię się, że są braki kadrowe, ponieważ młodzi ludzie, nie chcą tak ciężko pracować za tak niskie pieniądze.

Ja sama jestem teraz na stracie samodzielnego życia i najbardziej potrzebuje pieniędzy. Szkoda, że nasuwają się myśli, że gdybym mogła wybrać jeszcze raz zawód zdecydowałabym się na coś innego. Z drugiej strony uwielbiam swoja pracę i nie wiem czy odnalazłabym się w innej.

Przede wszystkim chciałabym żeby nas doceniono. Nauczyciel to ciężka ale niestety nie szanowana praca. Musi się coś zmienić, bo za parę lat nie będzie osób chętnych to wykonywania tego zawodu, a szkoda.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (4 ocen, średnia ocena: 5,00 / 5)
Loading...

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Wątków komentarzy
0 Odpowiedzi na komentarze
0 Obserwujących
 
Najczęściej oceniany komentarz
Najciekawszy wątek z komentarzem
1 Autorów komentarzy
Luiza Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj!  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom mnie o
Luiza
Gość
Luiza

Co sądzie o tym ? List otwarty na tablicy w pokoju nauczycielskim Z niektórymi z Was pracuję kilkanaście lat, z niektórymi jeszcze dłużej. Razem zjedliśmy beczkę soli. Bywało lepiej, bywało gorzej, ale zawsze mogliśmy liczyć na wzajemne wsparcie, pomoc, zrozumienie, również kiedy kogoś z nas dotykał los, spotykała go tragedia. Staliśmy za sobą murem. Umieliśmy współpracować, rozmawiać, dobrze się bawić. Lubiliśmy się i szanowaliśmy. Również ze względu na Was przychodziłam do szkoły chętnie, nawet gdy czułam się przytłoczona obowiązkami i wydawało mi się, że nie dam rady. Kiedy pojawiły się pierwsze pogłoski o możliwości strajku, głośno i wyraźnie mówiłam o… Czytaj więcej »